środa, 27 września 2017


O projekcie


Idea przedsięwzięcia pod nazwą Projekt Literacko-Wydawniczy „Moje Inspiracje” powstała w mojej głowie w sierpniu tego roku. Jego cele statutowe są na chwilę obecną następujące:

  • promocja czytelnictwa i twórczości literackiej,
  • budowanie kręgu miłośników słowa pisanego w przestrzeni Internetu,
  • umożliwienie wymiany idei i doświadczeń pomiędzy nimi,

zaś w przyszłości również:

  • umożliwienie debiutu książkowego tym zdolnym twórcom z regionu i całej Polski, którzy do tej pory nie mieli takiej szansy,
  • integracja społeczności twórców-amatorów oraz sympatyków książki z Puław i okolic,
  • umocnienie marki na rynku lokalnym i uczynienie jej ważną częścią życia kulturalnego miasta.


Aktualnie jestem w projekcie człowiekiem-orkiestrą, czyli zajmuję się dosłownie wszystkim. Piszę książki, redaguję je i przygotowuję skład e-booków, projektuję okładki, piszę teksty promocyjne, załatwiam formalności z Biblioteką Narodową, rozglądam się za drukarnią, która zaoferuje zadowalającą jakość za rozsądną cenę, prowadzę blog i profil na Facebooku oraz zajmuję się sprawami marketingu i sprzedaży. Myślę jednak, że z czasem, gdy moje możliwości finansowe zaczną rosnąć, będę zlecać coraz więcej zadań podmiotom zewnętrznym, zarówno firmom, jak i osobom fizycznym.

Jaka jest forma prawna projektu? No cóż, na chwilę obecną właściwie żadna. Zrobiłam już wstępne rozpoznanie w kwestii zakładania jednoosobowej działalności gospodarczej oraz opłacania tzw. małego ZUS-u dla nowych przedsiębiorców. Niestety, nawet takie kwoty zdecydowanie przekraczają moją wydolność finansową na tę chwilę. Dlatego wolałabym najpierw upewnić się, że projekt przyniesie spodziewane dochody i zarobi na siebie, a nawet wygeneruje pewien zysk. Jeśli tak się stanie, niezwłocznie zarejestruję działalność i będę od tego momentu funkcjonować w pełnej zgodzie z literą prawa.

Dlatego chyba na razie zakup e-booka (a w przyszłości być może książki) powinien być traktowany z prawnego punktu widzenia jako dobrowolna wpłata na konto osoby fizycznej.

Moje Inspiracje posiadają już za to swoje unikalne logo (znak wydawcy), które pojawi się na okładkach wszystkich publikacji wydanych pod szyldem projektu. Oto ono:




Ale uwaga, uwaga... już planuję zmianę zarówno samego logo, jak i nazwy, pod którą będzie działać całe przedsięwzięcie. Pewien znajomy uświadomił mi, że słówko „moje” trąci odrobinę egocetryzmem. Tak więc, jeśli założenie firmy dojdzie do skutku, skrócę tę nazwę do jednego słowa. Czy Firma Wydawnicza Inspiracje bądź po prostu Wydawnictwo Inspiracje nie brzmi o niebo lepiej?

Projekt ma więc funkcjonować na zasadzie swoistego perpetuum mobile. Ponieważ nie posiadam żadnych środków na inwestycje, postanowiłam zacząć od e-booka. Jego przygotowanie i dystrybucja praktycznie nie pociągają za sobą żadnych kosztów, wyjąwszy prąd do laptopa oraz opłatę za Internet. Pierwsze pieniądze, zarobione dzięki sprzedaży tego e-booka, zostaną zainwestowane w promocję i reklamę, a także w profesjonalne przygotowanie składu papierowej książki oraz druk jej pierwszego nakładu, które to działania pomogą zarobić kolejne, większe pieniądze, a część z nich z kolei znów zostanie zainwestowana... i tak bez końca. Perpetuum mobile... z łaciny „wiecznie poruszające się”. Czy to nie piękna perspektywa?





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza