piątek, 6 października 2017


O wierszach


Dzisiaj będzie mniej marketingowo, a za to zdecydowanie bardziej poetycko. Postanowiłam opowiedzieć trochę o samej zawartości zbiorku, co z pewnością ułatwi jego przyszłym czytelnikom podjęcie decyzji zakupowej.

Początkowo miałam zamiar zamieścić tutaj fragmenty wybranych utworów, po namyśle jednak zrezygnowałam z takiej koncepcji. Wiersze są bardzo różne, i to, co jedna osoba uznałaby za bardzo dobre, w przypadku innej będzie zupełnie nietrafione, i na odwrót. Chciałabym uniknąć sytuacji, w której pierwszy kontakt z fragmentem czy całym utworem, nie trafiającym w indywidualny gust przyszłego odbiorcy, zniechęca do zakupu dzieła i zapoznania się z jego bogactwem i różnorodnością. Dlatego radzę po prostu zaryzykować. Cena nie jest wysoka, i jeśli jakimś cudem inwestycja w przyjemność z lektury okaże się nieudana, żal również nie będzie duży.

A jakie są właściwie te wiersze? Są to w większości utwory rymowane, białych jest tylko kilka, a nawet i tam wkrada się gdzieniegdzie jakiś rym. Tych rymów jest naprawdę dużo, lecz są one niebanalne, wyrafinowane, nadają każdemu wierszowi z osobna specyficzny rytm i melodię. Tylko w najstarszych utworach, jeszcze z okresu nastoletniego, zdarzają się proste rymy częstochowskie, ale na szczęście nieszczególnie rażą, wplecione w zgrabną całość.

W tytułach i samej treści dość często pojawiają się słowa takie jak ballada, fantazja, pieśń, co nasuwa na myśl swobodny przepływ obrazów i odczuć, nie dający się ująć w żadne ramy. Ten flow został uchwycony i odmalowany niejako żywcem, bez retuszu i dopasowywania się do poetyckiego ducha współczesności.

Piszę więc w starym stylu, którym będą usatysfakcjonowani głównie literaccy konserwatyści. Miłośnicy poezji na wskroś nowoczesnej, gdzie obowiązuje zasada "minimum formy, maksimum treści", znajdą w zbiorku dla siebie raczej niewiele. Pracując nad e-bookiem, uwspółcześniłam nieco te wiersze, wyrzucając całą masę znaków interpunkcyjnych, lecz nie ingerowałam w samą treść, wyjąwszy korektę kilku ewidentnych błędów.

Bo właśnie forma jest tym, z czym najbardziej lubię eksperymentować. Różne rodzaje strof i kombinacje rymów, zmieniające się niekiedy nawet w tym samym utworze. Począwszy od klasycznego sonetu (Ona) do czegoś, co mogę chyba uznać za własny poetycki wynalazek, czyli sześciowersowej strofy o układzie aabbaa, występującej w wierszu Przed zachodem oraz we wszystkich trzech Fantazjach. Chyba właśnie tryptyk Fantazja jest najbardziej złożony i pomysłowy pod względem formy, i tylko najbardziej dociekliwi czytelnicy wytropią w nim wszystkie zasady, niuanse i współzależności.

Moje wiersze żyją czasami niemal własnym życiem. Kiedy przykładałam długopis do papieru, nie wiedziałam jeszcze, jakimi ścieżkami poprowadzi mnie wena. Słowa wymykały się spod kontroli i same układały w dalszy ciąg. Tak działo się między innymi z poematem Dolina siedmiu dzwonów, najdłuższym w zbiorku. Sielankowa wizja kończy się apokalipsą, i chociaż niespecjalnie mi się to podoba, niczego nie mogę w nim zmienić. Podobnie jest z wspomnianym już cyklem Fantazja, gdzie szybkie przeskakiwanie z jednego obrazu do drugiego stanowi samą jego istotę.




Poezja – czymże ona jest? Bo jeśli życie jest światłem,
poezja to słońce odbite od tafli wody...



Niektóre z moich wierszy odwołują się do uznanych dzieł literatury lub symboli w naszej kulturze, takich jak labirynt kreteński (Ariadna). Dla miłośników fantasy jest Wspomnienie Śródziemia, będące wędrówką po krainach tolkienowskich, oraz mówiące o zmierzchu epoki elfów Pożegnanie. Ciekawe jest źródło inspiracji w przypadku utworu Bóg i mędrzec, który również nawiązuje (niezupełnie wprost) do znanej książki dla młodzieży. Jakiej mianowicie, to już pozostawię czytelnikom do odgadnięcia. Może zresztą napiszę na ten temat osobny artykuł.

Jeszcze inne odnoszą się do bieżących wydarzeń społeczno-politycznych, czego najbardziej jaskrawym przykładem jest IV RP. Z kolei Poemat o Starym Świecie oraz Za mało mówią o dylematach, jakie towarzyszyły mi przy podejmowaniu decyzji o wejściu Polski do Unii Europejskiej. Jeszcze jeden wiersz dotyka spraw europejskich, tym razem w znacznie mniej ziemski, za to o wiele bardziej enigmatyczny sposób. Odnalezienie go w zbiorku i samą interpretację zostawiam już czytelnikom.

Jednak tematu do większości z tych wierszy dostarczyło samo życie. Radość, zachwyt, cierpienie, zaduma, gorzka refleksja, rozczarowanie, a nawet porządne wkurzenie światem – to wszystko w nich jest. To ostatnie jest szczególnie widoczne w Warszawskim dniu oraz wierszu A tym, którzy błagają o litość. Jeśli pojawia się miłość, to z reguły ta niespełniona, pozostająca w ukryciu. Ponieważ wszystkie utwory zostały napisane przez młodą bezdzietną singielkę, próżno szukać w nich wzmianek o miłości małżeńskiej czy macierzyńskiej. Podmiot liryczny przeżywa swoje życie zachłannie, prędko, często zmienia nastrój i obiekt swoich uczuć. Czasami komentuje rzeczywistość z przymrużeniem oka, zaprawionym nutką goryczy, jak w utworze Bogacze.

Choć miałam pewien kłopot z wyborem wiersza otwierającego zbiorek, to od samego początku wiedziałam, który powinien go zamykać. Tak wiele już przeżyć i poznać zdołałam to hymn pochwalny na cześć życia, potężna dawka optymizmu w twórczości, w której często go brakuje. Takiego właśnie nastawienia do świata i nieustającego głodu życia życzę sobie oraz wszystkim moim obecnym i przyszłym czytelnikom.



 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza