pi膮tek, 27 pa藕dziernika 2017


Przedsmak mojej tw贸rczo艣ci


Ulotki nareszcie zaprojektowane i wydrukowane 馃槉 W tym tygodniu zacz臋艂am promowa膰 moj膮 ksi膮偶k臋 r贸wnie偶 offline. Obesz艂am mo偶e z p贸艂 miasta, odwiedzaj膮c g艂贸wnie biblioteki, szko艂y, przedszkola, domy kultury i urz臋dy. Czyli pokaza艂am si臋 wsz臋dzie tam, gdzie zwykle bywaj膮 ludzie wykszta艂ceni, oczytani, ciekawi nowych rzeczy. Wr臋cza艂am r贸wnie偶 ulotki napotkanym znajomym, cz臋艣膰 z nich za艣 powiesi艂am na tablicach og艂oszeniowych.

Jaki to przyniesie efekt, czas poka偶e. Na razie nie otrzyma艂am niestety ani jednego zam贸wienia „z ulotki”. Ile musz臋 ich rozda膰, by uzyska膰 jedn膮 decyzj臋 zakupow膮? Bo je艣li zbyt wiele, to koszty takiego rodzaju promocji przewy偶sz膮 zysk z niej, i b臋d臋 musia艂a powa偶nie przemy艣le膰 moj膮 strategi臋. Lecz jest jeszcze za wcze艣nie, by to ostatecznie rozstrzygn膮膰. Na razie wi臋c czekam.

Jednak chcia艂am pisa膰 dzi艣 o czym艣 innym. Mianowicie, w ci膮gu tych kilku dni us艂ysza艂am a偶 trzy razy, 偶e powinnam wklei膰 par臋 moich wierszy na bloga, by da膰 czytelnikom przedsmak tego, czego mog膮 si臋 spodziewa膰 po ksi膮偶ce. I 偶e w艂a艣nie to, nic innego, przyspieszy podejmowanie pozytywnych decyzji zakupowych. A skoro trzy osoby m贸wi膮 mi to samo, to zdecydowanie co艣 musi by膰 na rzeczy 馃槈

Tak wi臋c postanowi艂am spe艂ni膰 偶yczenie moich przysz艂ych (oby!) czytelnik贸w i zamie艣ci膰 tutaj kilka wybranych utwor贸w b膮d藕 ich fragment贸w. Na pocz膮tek jeden z moich ostatnich wierszy. Kr贸tki, wi臋c publikuj臋 go w ca艂o艣ci. Tytu艂 to Echo z dna serca.


Echo z dna serca, zag艂uszone
Szele艣ci lekko listowiem
Drzemie w艣r贸d ska艂, niewzruszone −
Lecz tylko cisza odpowie


Echo z dna serca, zal臋knione
Pr贸buje wcieli膰 si臋 w s艂owie
Chce sta膰 si臋 艣wiat艂em, uwi臋zione −
Lecz tylko ciemno艣膰 odpowie


Echo z dna serca, zapomniane
Zamiera, gdy ga艣nie cz艂owiek
Ucicha 艂kanie, wyszydzane −
I tylko pustka odpowie




Teraz z kolei co艣 dla mi艂o艣nik贸w poezji bia艂ej. Bardzo kolorowo, ale w sumie raczej pesymistycznie. Bez tytu艂u.


(...) A za nimi czekaj膮
Wszystkie barwy istnienia
Maj膮 w艂adz臋 nade mn膮
Cho膰 pr贸bowa艂am 偶y膰 szarym 偶yciem


Plamki pod powiekami
W kolorach dope艂niaj膮cych

Pasma mroku w 艣wietlanej kuli
Wszystkie barwy razem daj膮 艣wiat艂o bia艂e
Ta biel ostra jak skalpel
Kaleczy (...)
 




A teraz jeszcze mocniejsze, naprawd臋 ju偶 bardzo mocne wkurzenie tym 艣wiatem. Wiersz zn贸w bez tytu艂u.


… A tym, kt贸rzy b艂agaj膮 o lito艣膰
Kopniak w twarz
Niech nie 偶ebrz膮
Psy przekl臋te


… A tym, kt贸rzy czekaj膮 na 艣wit
Noc wieczna
S艂o艅ce ich nie obroni
艢wiat jest nasz


… A tym, kt贸rzy prosz膮 zmi艂owania
M臋ka wiecznego strachu
Tym jest piek艂o
Wi臋c wy艣lijmy ich do wszystkich diab艂贸w (...)
 




No ju偶 dobrze, dobrze... zmie艅my ten do艂uj膮cy ton. Fragment bardzo lubianego przeze mnie tryptyku Fantazja, czyli czysta kwintesencja uwielbienia 偶ycia i swobodnych przeskok贸w my艣li.


(...) Przestrze艅 taka roz艣wietlona
S艂o艅cem nigdy si臋 nie znu偶臋
Fotony pr臋dzej ni偶 my艣li p臋dz膮
Chcia艂abym fruwa膰 z nimi tam, w g贸rze

Gdy na piasku za gor膮co
W ch艂odnych falach si臋 zanurz臋
Szare mewy nad g艂ow膮 kr膮偶膮
Chcia艂abym fruwa膰 z nimi tam, w g贸rze

Wysoko srebrne mkn膮 maszyny
Uwo偶膮 ludzi w dalekie podr贸偶e
W tropikach wszystko jest egzotyczne
Chcia艂abym fruwa膰 z nimi tam, w g贸rze

Wsz臋dzie wok贸艂 zakochani
Trafieni strza艂膮 nag艂ych zadurze艅
Taka mi艂o艣膰 jest jak latanie
Chcia艂abym fruwa膰 z nimi tam, w g贸rze (...)




A teraz spojrzenie na region 艣wi臋tokrzyski inne ni偶 wszystkie dotychczasowe. Ballada kielecka. Daj臋 w ca艂o艣ci.


Niezmierzony przestw贸r zadumania
Rozpi臋ty na szczytach kaledo艅skich g贸r
Coraz to nowa po艂a膰 si臋 wy艂ania
Nie ud藕wign膮 nieba. Nie dosi臋gn膮 chmur


By艂y niegdy艣 wy偶sze. Czas niemi艂osiernie
Wypi臋trza艂 i 艣ciera艂. A moc ze ska艂 tryska
Ta艅czyli niegdy艣 w kr臋gach. Magicznie i mgielnie
A w g贸rach kaledo艅skich strzela艂y ogniska

Nie kalecz膮 nieba. Srebrz膮c si臋 nad jarem
Noc膮 na polanach ksi臋偶yc blaski 艣ciele
Oni nie odeszli. Wci膮偶 czcz膮 b贸stwa stare
Na chwa艂臋 ba艂wanom wieczne trwa wesele

艁ysog贸ry, m贸j lesisty kraju
Tatry lat dzieci臋cych, Alpy wyt臋sknione
Koron膮 si臋 dla mnie staniesz Himalaj贸w
Gdy do ciebie wr贸c臋, gdy na stosie sp艂on臋

Bulwarem Sienkiewicza chadzam pod ksi臋偶ycem
Wok贸艂 tysi膮c s艂o艅c, rozbawione twarze
Na pr贸偶no szczytom powierzam siedem 偶ycze艅
One tylko si臋 pi臋trz膮 – nie spe艂niaj膮 marze艅...
 
 




Na koniec co艣 dla mi艂o艣nik贸w fantasy. Nie, nie sztandarowe Wspomnienie 艢r贸dziemia. Ten wiersz odnajdziecie ju偶 w zbiorku. Kr贸l G贸r, zainspirowany cz臋艣ciowo suit膮 Peer Gynt, a tak偶e jednym z wierszy z Hobbita, to r贸wnie偶 klimaty ba艣niowo-fantastyczne. Kilka pocz膮tkowych strof.


Kr贸l G贸r, pan wiecznych 艣nieg贸w
I w艂adca skalnych grot
Na koniu bia艂oskrzyd艂ym
W 艣mia艂y si臋 wzbije lot

Z艂ote podkowy skrzesz膮
Ognistych iskier moc
Zal艣ni dzie艅 ptasz臋tami
A cisz膮 zal艣ni noc

Zad藕wi臋czy srebrna uprz膮偶
Zahuczy srebrny 艣miech
W tyle zostan膮 wichry
A w przodzie grania ech (...)
 




Wyb贸r by艂 naprawd臋 nie艂atwy, poniewa偶 ka偶dy wiersz jest na sw贸j spos贸b dobry, i nad ka偶dym warto si臋 na chwil臋 zatrzyma膰. Chwal膮c si臋 jednym ukochanym „dzieckiem”, musia艂am odsun膮膰 w cie艅 wiele innych. Poza tym utwory s膮 bardzo r贸偶ne, i to, co zachwyci jednego czytelnika, zupe艂nie nie b臋dzie przemawia膰 do drugiego.

呕ycz臋 pomimo to wszystkim wahaj膮cym si臋, by ten kr贸ciutki przegl膮d mojej tw贸rczo艣ci poetyckiej pom贸g艂 im w podj臋ciu w艂a艣ciwej dla nich decyzji.





Brak komentarzy:

Prze艣lij komentarz