niedziela, 3 grudnia 2017



3. Statystyki donoszą, że coraz mniej osób czyta książki. Poezja jest twórczością, która w dzisiejszych czasach jest niezrozumiana i niedoceniana. Tak twierdzi wielu twórców. Żyjemy w kulturze powierzchowności, stąd coraz mniej osób jest w stanie zagłębić się w tajniki poezji i ją zrozumieć. Czy z perspektywy poetki może Pani potwierdzić ten pogląd?


Wydaje mi się, że to nie zależy od czasów, i że nasze wcale nie są pod tym względem jakoś wyjątkowo złe. Oczywiście mass media odgrywają tu pewną rolę, i na pewno wiele osób idzie dziś na skróty i wybiera łatwiejsze formy rozrywki. Telewizja i wszechobecny Internet sprawiły, że czytanie książek stało się dużo mniej atrakcyjne niż było kilkadziesiąt lat temu. Pustkę tę nieco wypełniają e-booki, które można do woli ściągać z Internetu, czasami zupełnie za darmo. Problem jedynie w tym, czego użytkownik w tym Internecie poszukuje, a nie czarujmy się, większości internautów niekoniecznie chodzi o dobrą literaturę...

Młodzież czyta jeszcze czasami modne w ich pokoleniu powieści, lecz poezja kojarzy im się niemal wyłącznie z lekcjami języka polskiego, podczas których zmuszano ich niejednokrotnie do czytania rzeczy, które wcale im się nie podobały. Nic więc z jednej strony dziwnego, że po opuszczeniu szkoły unikają tej poezji jak ognia. Dużo więc tutaj zależy od nauczycieli i od sposobu, w jaki pokażą swoim uczniom ten rodzaj literatury. Że może być on także zabawą i zwierciadłem, w którym przegląda się ich własna codzienność, a nie jedynie szkolnym przymusem.

Wracając do zasadniczego pytania, myślę, że w każdych czasach żyły osoby zdolne do odbioru i zrozumienia poezji, osoby posiadające wystarczającą ciekawość świata, wrażliwość i odpowiednio do czytania tej poezji przygotowane, a obok nich ludzie, do których ta poezja jakoś kompletnie nie przemawiała, bo co innego im w duszy grało, albo byli zbyt zajęci pracą, albo po prostu „szkoły” mieli za mało...

Rzeczywiście jako poetka mam w tej chwili bardzo szczupłe grono czytelników, ale być może wynika to z faktu, że moja poezja jest jeszcze szerokim rzeszom odbiorców prawie zupełnie nieznana.

 
4. Czy promocja poezji wymaga więcej wysiłku niż prozy?

Wydawać by się mogło, że wypromowanie poezji powinno być dużo łatwiejsze niż prozy. Przecież wiersz czyta się szybko, kontakt z nim nie wymaga tak wielkich nakładów czasowych i tak dużego zaangażowania, jak dzieje się to w przypadku powieści. Zbiorek poezji można przekartkować, zapoznając się bliżej tylko z tymi utworami, które nas w danym momencie zainteresują, a potem wielokrotnie do niego wracać, dopóki nie przeczyta się wszystkiego.

A jednak w większości przypadków tak się nie dzieje. Być może dlatego, że poezja uważana jest za formę wypowiedzi trudną, hermetyczną, niezrozumiałą dla przeciętnego czytelnika, i dlatego mnóstwo osób odrzuca ją już na wstępie, nawet nie próbując poznać twórczości tego czy innego poety. Obawiam się, że sami twórcy przyczyniają się nieco do tego sposobu widzenia poezji, pisząc jedynie dla wykształconych elit i zupełnie nie dbając o „prostego” czytelnika. Owszem, poezja nie powinna schodzić poniżej pewnego poziomu trywialności, jeśli wciąż ma pozostać sztuką, a nie elementem popkultury, ale z drugiej strony nie może być zrozumiała jedynie dla ludzi, którzy skończyli przynajmniej dwa fakultety z nauk humanistycznych.

 
5. Wiemy, że sama Pani zajmuje się wydawaniem swojej poezji. Czy może się już Pani pochwalić sukcesami wydawniczymi?

Owszem, większość pracy wykonuję sama. Jednak w ostatnim czasie skontaktowała się ze mną osoba, która zaoferowała się wykonać za darmo nowy, lepszy projekt okładki, wraz ze składem całości. Tradycyjne wydawnictwa nie interesują się moją twórczością, a na wydawanie ze współfinansowaniem zwyczajnie mnie nie stać. Aktualnie jestem w moim projekcie człowiekiem-orkiestrą: piszę, redaguję, robię skład, szukam niedrogiej drukarni i zajmuję się promocją mojej twórczości, zarówno w sieci, jak i poza nią. Prowadzę blog, który można zobaczyć tutaj www.mojeinspiracje2017.blogspot.com, oraz zamkniętą grupę na Facebooku poświęconą moim książkom, do której oczywiście może dołączyć każdy.


Co do sukcesów, to jak wspominałam, jestem obecnie na etapie prawdziwej rewolucji, jeśli chodzi o mój zbiorek. Zmieni się nie tylko szata graficzna, ale nawet tytuł publikacji. Dlatego w tym momencie trudno jeszcze mówić o sprzedaży. E-book na razie nie sprzedawał się w ogóle (być może ze względu na podobno nieatrakcyjną okładkę), jeśli zaś chodzi o książkę papierową, to do tej chwili zamówione zostały dwadzieścia dwa egzemplarze, z czego większość kupujących to rodzina i znajomi...


cdn.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza