niedziela, 3 grudnia 2017



6. Jeśli mowa o sukcesach. Czy posiada Pani sukcesy dotyczące twórczości? Czy Pani twórczość była już wyróżniana na forum większej publiczności?

Przed długi czas pisałam praktycznie do szuflady, a jedynymi odbiorcami mojej twórczości była najbliższa rodzina oraz koleżanki ze szkoły i podwórka. Potem zamieniłam szufladę na dysk komputera, lecz istota sprawy nie uległa zmianie. Owszem, co jakiś czas wysyłałam te teksty do jakiegoś wydawnictwa, prosząc o ich wydanie, ale zawsze bez powodzenia. Pamiętam, że jako młoda dziewczyna wzięłam udział w paru konkursach poetyckich, raz nawet wysłałam moje wiersze do redakcji lokalnej gazety, w której udzielano czegoś na kształt porad dla początkujących poetów. Opublikowano parę strofek... i na tym się skończyło. Na studiach wzięłam udział w konkursie na najlepszy esej zatytułowany „Młodzi wobec przyszłości”. Zajęłam wtedy czwarte miejsce i wygrałam – a jakże – książkę, lecz przypuszczam, że stało się tak tylko dlatego, iż byłam jedyną osobą z wydziałów stricte technicznych, która odważyła się wystartować w tym konkursie.

Na szersze wody wypłynęłam dopiero jako dwudziestosiedmiolatka, zakładając konto na serwisie literackim opowiadania.pl. Od tego momentu zaczęła się dla mnie prawdziwa szkoła pisania. Komentarze, w przeważającej mierze entuzjastyczne i ciepłe, ale niekiedy również krytyczne, zmuszające do przemyślenia moich koncepcji artystycznych i jeszcze bardziej wytężonej pracy, nie kończące się poprawki gotowych tekstów, nowe utwory i niepewność, jak zostaną przyjęte, sążnista powieść w odcinkach, na które parę osób czekało z niecierpliwością... Naprawdę wiele tam przeżyłam i wiele musiałam się nauczyć, od zwykłej pisarskiej pokory poczynając. Z kilkorgiem innych użytkowników serwisu szczerze się zaprzyjaźniłam, a jedna z koleżanek z tamtych czasów odnosi dziś nawet prawdziwe wydawnicze sukcesy.

Mnie samej udało się umieścić fragment mojej sztandarowej powieści „Córka słońca” w antologii opowiadań zatytułowanej „ZWIERZEnia” w 2008 r., wydanej przez nie działające już małe Wydawnictwo La Boheme, oraz w 2011 r. opowiadanie „Niebieskie oczy” w innej antologii „O choinka! Czyli jak przetrwać święta”, wydanej przez grupę twórców zrzeszonych na Facebooku jedynie w postaci e-booka, we współpracy z serwisem Virtualo. Samodzielnie wydałam w 2009 r. pierwszy tom wspomnianej już „Córki słońca” we współpracy z warszawską drukarnią Sowa Sp. z o.o., na zasadzie nakładu własnego autora.

 
7. Wracając do poziomu czytelnictwa. Wisława Szymborska pisała „Nie wierzę, by poezja mogła zmienić świat. Prawdziwi twórcy zła nie czytają wierszy”. Kto według Pani czyta dziś poezję i jak z Pani perspektywy wpływa ona na świat, na nas, na ludzi w ogóle?

Przyznaję, że nie znałam tego cytatu. W takim wypadku szczerze podziwiam naszą wielką Poetkę, że pomimo tak pesymistycznego spojrzenia na moc oddziaływania poezji nie porzuciła swojej pracy. Nie umiem powiedzieć, w jakim stopniu poezja zmienia świat, ponieważ nie wiem, jak wyglądałby on bez poezji. Towarzyszy ona ludzkości niemal od samego początku, jest obecna we wszystkich czasach i kulturach, tak więc z całą pewnością odcisnęła piętno na naszej cywilizacji.



Wisława Szymborska, źródło: Culture.pl


Co do złych ludzi, to nic nie stoi na przeszkodzie, by czytywali oni od czasu do czasu wiersze. Wielu twórców zła to ludzie wykształceni i wpływowi, stojący na czele firm i instytucji, a niekiedy całych narodów. Trudno sobie wyobrazić, by tacy ludzie nigdy nie sięgali po książkę, choćby ze snobistycznych pobudek. Przekaz literacki nie ma jednak wpływu na ich postępowanie. Odkładają oni książkę na półkę i robią dalej swoje, ponieważ nie są już w stanie zrezygnować z bogactw, władzy i przyjemności, nawet jeśli zdobywają je po przysłowiowych trupach.

Kto czyta dziś tę poezję? Na pewno czytają ją ci, którzy muszą to robić z racji wykonywanego zajęcia. Dzieci i młodzież szkolna, studenci filologii, nauczyciele i wykładowcy akademiccy, którzy muszą aktualizować swoją wiedzę, wydawcy poezji i krytycy literaccy, publicyści piszący o kulturze i sztuce, także sami poeci czytają się nawzajem. Istnieją też zwykli miłośnicy tej formy przekazu, którzy będą czytywać wiersze, chociaż nie mają z tego żadnej korzyści, jest to jednak niewielki procent społeczeństwa.

Co nam daje poezja? Powiedziałabym, że nas uszlachetnia i przypomina, że istnieją takie rzeczy jak dobro i piękno. Przy jej lekturze na pierwszy plan wysuwają się, chociażby na chwilę, emocje. Czasami nas wzrusza, roztkliwia do łez, kiedy indziej olśniewa, zaskakuje albo skłania do myślenia. A jeśli twórca pisze o sprawach trudnych i bolesnych, o niesprawiedliwościach, jakich doznaje on sam lub inni ludzie, może narosnąć w nas bunt i pragnienie zmieniania świata, które od czasu do czasu przeradza się w czyn.

Są też naturalnie tacy ludzie, w których obcowanie z poezją nie budzi żadnych przeżyć. Przebiegają oni wzrokiem tekst i wzruszają obojętnie ramionami. Nie interesują ich czytelnicze uniesienia, nie są też zdolni do głębszej refleksji. Może właśnie spośród nich wywodzą się wszelkiej maści twórcy zła...


cdn.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz