niedziela, 3 grudnia 2017



8. Nasze miasto odwiedzali i cenili m.in. Adam Naruszewicz, Julian Ursyn Niemcewicz czy Stanisław Herakliusz Lubomirski. Nasze miasto było także jednym z bastionów tzw. poezji sentymentalnej. Mamy więc niejako pokaźną spuściznę literacką. Czy w związku z tym bagażem literackim Puławy dostatecznie dbają, Pani zdaniem, o promocję poezji w naszym mieście?


Ponieważ większość mojego czasu pochłaniają obowiązki matki, pani domu i pracownicy, a ostatnio zajęłam się również wydaniem i promocją mojego tomiku, niezbyt dobrze orientuję się w ofercie wydarzeń kulturalnych w Puławach. Wiem, że „Dom Chemika” organizuje sporo warsztatów, koncertów, przedstawień teatralnych i występów kabaretów. Ośrodek ten dba także o najmłodszych, wystarczy wspomnieć chociażby właśnie kończący się Festiwal Książki Dziecięcej w Puławach.



POK "Dom Chemika" w Puławach, widok od ul. Wojska Polskiego


Jeśli zaś chodzi o spotkania z twórcami oraz wydarzenia związane z literaturą, to powiedziałabym, że palma pierwszeństwa należy tutaj do Biblioteki Miejskiej. Słyszałam również, że takie spotkania odbywają się w Młodzieżowym Domu Kultury na ul. Sieroszewskiego (naprzeciwko Zespołu Szkół Technicznych), tak więc lokalni poeci i prozaicy mają swoją przystań, gdzie mogą się integrować, opowiadać o swoich pracach i wymieniać doświadczeniami.

Z drugiej jednak strony nie ma się co dziwić, że instytucje stawiają przede wszystkim na te imprezy kulturalne, którymi nasza społeczność się interesuje. Żaden organizator nie może sobie przecież pozwolić na puste sale i stoiska, do których prawie nikt nie podchodzi. Jeśli poezja cieszy się niewielkim wzięciem, można się spodziewać, że będzie się o niej mówić rzadko. A jeśli już będzie się mówić, to głównie w wąskim kręgu jej twórców i pasjonatów. Tak chyba było zresztą zawsze, również za czasów wymienionych w pytaniu poetów.

 
9. Czy w naszym mieście są miejsca, gdzie można promować poezję?

Zastanawiając się nad tym, w jaki sposób wypromować zbiorek w naszym mieście, w pierwszej kolejności wzięłam pod uwagę instytucje związane z kulturą. Nawiązałam kontakt z „Domem Chemika” oraz Biblioteką Miejską, prosząc ich o objęcie patronatu nad moim wydaniem (rozumianego jako umieszczenie logo instytucji na tylnej stronie okładki), a także o możliwość zorganizowania spotkania autorskiego w ich placówkach. Do tej pory pozytywną odpowiedź otrzymałam jedynie od wspomnianego już MDK-u. Zaproponowano mi wstępnie spotkanie autorskie na początku przyszłego roku, podczas którego mogłabym zaprezentować szerszej społeczności mój zbiorek, oraz publikację wzmianki na temat mojej twórczości w Kwartalniku Powiatu Puławskiego „Tu jest moje miejsce”.



Młodzieżowy Dom Kultury w Puławach, ul. Sieroszewskiego 4


Uważam, że miejscami, w których można promować poezję, są właśnie domy kultury, biblioteki publiczne i szkolne, a także same szkoły, gdzie można spotkać nauczycieli przedmiotów humanistycznych oraz młodzież, która jest z poezją na bieżąco. Niezłym pomysłem jest też zostawienie ulotek w księgarniach, o ile tylko ich właściciele nie potraktują mnie jak konkurencji.

Odnośnie promowania poezji, chciałabym wspomnieć o pewnym zdarzeniu, które szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż, odwiedzając „Dom Chemika”, natknęłam się przy wejściu na rozłożony na stoliku zbiorek wierszy, napisanych przez panią z Żyrzyna. Tomik wyglądał na wydrukowany na zwykłej domowej drukarce, a niektóre utwory poprawiono ręcznie. Ich tematyka dotyczyła w dużej mierze spraw duchowych i religijnych, prawdopodobnie autorka jest osobą głęboko wierzącą. Ileż było w tych wierszach żaru, uczucia, wiary... Cieszę się, że takie osoby mają nawet tak ograniczoną, ale jednak możliwość pokazania swojej pracy innym, że się ich w naszym mieście nie lekceważy. Kiedy zaszłam tam następnym razem, tego zbiorku już jednak nie było. Dlatego nie wystarczyłaby mi taka forma promocji, chcę, by moja poezja była dostępna zawsze i dla każdego, aby pozostała przynajmniej w pamięci niektórych...


10. Na koniec proszę powiedzieć, skąd czerpie Pani natchnienie?

Wszystkie swoje wiersze napisałam w latach 1994 – 2007, a więc praktycznie do trzydziestego roku życia. Potem trudy dorosłego życia (małżeństwo, macierzyństwo, kłopoty z pracą) przytłoczyły mnie tak mocno, że wena poetycka gdzieś uleciała, nie powracając do tej pory. Od prawie sześciu lat nie piszę w zasadzie niczego, redagując tylko moje „stare” utwory i szukając dla nich nowych dróg wyjścia na świat.

Skąd czerpałam natchnienie? Udzielę tu chyba sztampowej odpowiedzi autora: zewsząd, z każdego przejawu mojej egzystencji. Pisałam o swoich doświadczeniach, uczuciach, przemyśleniach, nastrojach i marzeniach, przepuszczając oczywiście to wszystko przez poetyckie filtry. Kilka wierszy odwołuje się do uznanych dzieł literatury i symboli kulturowych, poczynając od ukochanej niegdyś przeze mnie twórczości Tolkiena. Kilka innych z kolei odnosi się do bieżącej sytuacji politycznej, z naszą obecnością w Unii Europejskiej na czele.

Piszę w starym stylu, nie uciekając od rymów, tak więc moim zbiorkiem będą usatysfakcjonowani głównie poetyccy konserwatyści. Wierszy wolnych jest zaledwie kilka i również tam wkrada się gdzieniegdzie ukradkiem jakiś rym. W sumie to... mogłabym powiedzieć, że moje wiersze żyją takim trochę własnym życiem, gdyż słowa często wymykały mi się spod kontroli i niemalże same układały w dalszy ciąg.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz