wtorek, 2 października 2018


Podsumowanie spotkania autorskiego w Radomiu


Na dzień 22 września br., a więc poprzednią sobotę, na godz. 12.00 w Filii nr 1 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Radomiu zaplanowane było spotkanie autorskie z moim udziałem, promujące obie wydane do tej pory książki. Okazało się ono niestety najkrótszym spotkaniem
w całej mojej dotychczasowej historii tego typu wydarzeń, i rekord ten raczej nie będzie już pobity, chociaż mógłby zostać - odpukać - powtórzony 😟

Ponieważ spotkanie zostało odwołane, ze względu na zerową frekwencję. Czy zawinił sobotni termin, czy też nieodpowiednia godzina, o której większość mieszkańców miast robi w ten dzień zakupy, czy też przyczyną takiego stanu rzeczy był krótki okres promocji i nie wystarczający rozgłos, a może odległość od centrum okazała się tak bardzo zniechęcająca, trudno to jednoznacznie ocenić. W każdym razie - poza najbliższą rodziną na spotkanie nie dotarła
a n i  j e d n a osoba.

Pomimo to chciałabym serdecznie podziękować wszystkim osobom, które miały swój wkład
w jego przygotowanie. Dziękuję pani dyrektor MBP Annie Skubisz-Szymanowskiej za wyrażenie zgody na zorganizowanie spotkania, pani kierownik Działu Promocji Ilonie Michalskiej-Masiarz
za dopilnowanie wszystkich szczegółów oraz pani kierownik filii Dorocie Prawdzie i jej pozostałym pracownikom za przygotowanie wystroju sali oraz poczęstunku dla mnie i gości, a także
za wspaniałe kwiaty 😊


Tak wyglądała biblioteka o przysłowiowej „za pięć dwunasta”:











A na tym zdjęciu można zobaczyć wszystkich uczestników spotkania. Od lewej: moja mama, moja skromna osoba, dzieci oraz pani kierownik Filii nr 1 na Ustroniu. Tutaj podziękowania należą się także mojej zawsze niezawodnej mamie oraz dzieciom, dosłownie towarzyszącym
mi niemal wszędzie na mojej pisarskiej drodze 💜 😃







A więc nie obrażam się na Radom i żyję dalej... Może będę miała któregoś dnia okazję
do zrehabilitowania się w tym mieście, a jeśli nie, to może po prostu formuła tradycyjnych spotkań autorskich już się trochę przeżyła, i w naszych zabieganych czasach czytelnicy preferują inny rodzaj kontaktu z książką i jej autorem. Może internet wystarczająco dobrze spełnia rolę nowoczesnego targowiska, a może to właśnie sprzedaż bezpośrednia - czyli książka „przychodząca” do klienta - tak zadziwiająco skuteczna, nie jest tak straszna, jak ją malują?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz