niedziela, 6 października 2019



Córka słońca. Zderzenie światów” - premiera



Nadchodzi w końcu zapowiadana od wielu miesięcy i bardzo już opóźniona książkowa premiera, czyli „Córka słońca. Zderzenie światów”, na razie jedynie w postaci e-booka 😊

Powieść tę nazywam czasami flagową, czyli najbardziej znaczącą w mojej dotychczasowej pisarskiej pracy, oraz monumentalną, ze względu na jej objętość. Gdybym chciała wydać ją jako jedną publikację, liczyłaby ona ok. 1000 stron. Z tego względu podzieliłam tekst na trzy mniej więcej równe części, ukazujące odmienne etapy w życiu bohaterów.

Czytelnik pozna więc alternatywny świat Kiramu, zamieszkany przez humanoidalne istoty łudząco podobne do nas. Celowo używam słowa „łudząco”, ponieważ Kiramczycy z całą pewnością 

n i e   s ą ludźmi. Całość akcji rozgrywa się na przestrzeni zaledwie sześciu lat, zaś najważniejsze wydarzenia, które ukształtowały bohaterkę już na resztę życia, skumulowały się w ostatnim roku, gdy przeistacza się ona z dziecka w młodą kobietę.


Derra Amno, wywodząca się z kraju zwanego Entorią, w wieku dwunastu lat staje się przedmiotem pewnego wątpliwego pod względem etycznym eksperymentu, prowadzonego przez wpływową organizację militarną. Zostaje porwana i zmuszona do życia w Sangacji, zaawansowanym technicznie kraju zamieszkanym przez potomków Ziemian. Musi nauczyć się nowego języka i przyswoić cały ogrom wiedzy. Jej opiekunami zostaje typowe sangackie małżeństwo, posiadające dwoje własnych dzieci. Niestety z Sangacji nie ma ucieczki, choć Derra podejmuje kilka desperackich prób. W końcu w jej życiu pojawia się miłość, i właśnie ona byłaby w stanie zatrzymać Entoriankę na nowym miejscu i sprawić, by zapomniała o dawnej ojczyźnie. Szczęściu młodych przeszkodzi jednak tragiczny finał, któremu nikt nie był w stanie zapobiec.

W książce spotkamy całą plejadę barwnych postaci, reprezentujących w skrócie przekrój sangackiego społeczeństwa. Są ludzie bez reszty oddani ideologii wyższości rasy ludzkiej nad kiramską, gotowi zabijać w jej imię. Wyjątkiem jest tutaj Aldorent Morrison, który skrycie, 

a niekiedy prawie całkiem otwarcie sympatyzuje z „wrogiem”. Są dwie typowe sangackie rodziny, w których kobiety zajmują się tylko domem i dziećmi. Jest młodzież, na pozór zbuntowana, która po okresie burzy hormonów potulnie wejdzie w buty poprzedniego pokolenia. Są „czarne owce” takie jak Jeannie Rogers, przedkładająca pracę i pasje ponad założenie rodziny. Są też ludzie bez szemrania wykonujący wszelkie polecenia zwierzchności, niezdolni do dokonania choćby najdrobniejszego wyłomu w systemie.


Warto, by czytelnicy zdawali sobie sprawę, że książka – jako trzytomowa całość – jest nieco nierówna. Powstawała ona w sumie przez ok. osiem lat, pierwsze sześć rozdziałów napisałam 

w końcówce studiów. To jest właśnie ta trochę słabsza część, na szczęście solidna korekta dużo tutaj pomogła. Pierwszy rozdział został okrojony do mniej więcej 1/3 pierwotnej objętości, a to, co odrzuciłam, były to niemal same opisy i garść faktów o Kiramie, niewiele wnoszących do fabuły książki.

Potem na wiele lat odłożyłam tę opowieść i wróciłam do niej, wchodząc w czwartą dekadę życia. Od tego momentu tworzenie poszło już jak z płatka 😄 Dokończyłam ten obszerny tekst 

w zaledwie rok, niemalże „zamieszkując” w Kiramie, dlatego poziom pisania rośnie, a akcja mocno nabiera rozpędu. Warto więc uzbroić się w cierpliwość i nie poddawać, bo może spotkać Was niejedna przyjemna niespodzianka.

Jest to już zresztą trzecia wersja „Opowieści z Kiramu”, jak zamierzam nazwać cały cykl, o ile uda mi się go kiedyś ukończyć. Dwie pierwsze odrzuciłam jako infantylne i za mało dojrzałe. Aktualna wersja jest tą właściwą i nie będzie ulegać znaczącym zmianom, choć oczywiście jestem przygotowana na krytykę.

Jeśli spojrzymy na tę pierwszą część tej książki z głębszego, psychologicznego punktu widzenia, to ujrzymy, że jest to opowieść o buncie totalnym, niezgodzie na zastaną rzeczywistość, niekoniecznie ograniczającą się do okresu młodości. Derra podważa niemal wszystkie zasady, 

w myśl których Sangacjanie zorganizowali sobie życie. Funkcjonuje w systemie, ale nie jest jego częścią. Entoria żyje już tylko w jej wspomnieniach, staje się powoli czymś nierealnym, jakby pięknym snem… A może zawsze była tylko snem? Może dziewczyna wymyśliła ją sobie, nie mogąc znieść jedynej istniejącej rzeczywistości miejskiej dżungli Derbachii…?

Przeczytałam gdzieś, że wszystkie baśnie, w których królewicz lub księżniczka zostają porwani 

od rodziców i wychowani przez prostych ludzi, mówią tak naprawdę o jednej i tej samej rodzinie. Z tym, że ta pierwsza – królewska – jest tylko idealizacją tworzoną przez dziecko, a ta druga jest prawdziwa. Jest tym, co dziecko widzi po dojściu do wieku rozumu, gdy rodzice spadają 
z piedestału. Tak więc rodzina Amno i rodzina Carradine to byłaby w tej powieści t a  s a m a rodzina, tylko czas byłby inny. Oczywiście jest to luźna interpretacja, idąca o wiele za daleko. 


W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować Hance Kos (to pseudonim) oraz pewnej młodej artystce, która wykonała okładkę do tej książki 💗😊🌹
Bez Waszej pomocy „Córka słońca” nie byłaby tak piękna. Przy okazji zachęcam do obejrzenia prac rysowniczki na jej profilu na Instagramie art_and_cactus.








Ponieważ muszę wykonać dużą część redakcji książki od nowa, całość w postaci e-booka powinna pojawić się w końcówce października. Będzie ona dostępna w cenie 10 zł, postaram się również wstawić publikację do jak największej liczby księgarń internetowych, z myślą o tych czytelnikach, którzy nie lubią wpłacać pieniędzy na prywatne konta i wolą kupić coś „zwyczajnie” w sieci 😉

A ponieważ wiem, że wiele osób nie ucieszy się z e-booka, przewiduję także druk tej książki Chciałabym zrealizować tylko jeden nakład, w liczbie 50-60 egzemplarzy. Dojdzie on do skutku, jeśli uda mi się zebrać min. 40 zamówień na książkę w cenie 25 zł za egzemplarz oraz zgromadzić przynajmniej część tej kwoty w przedsprzedaży, ponieważ najpierw będę musiała zapłacić za projekt okładki – samodzielne wykonanie okładki na potrzeby wersji drukowanej przerasta moje możliwości. Pozostałe egzemplarze trafią do Biblioteki Narodowej i Jagiellońskiej, a także do bibliotek w regionie, jako zakup bądź w darze, oraz całkiem za darmo do młodej rysowniczki.

Możecie więc zamawiać drukowane egzemplarze już od tej chwili lub ostrzyć sobie zęby na tańszy e-book.


Zapraszam do lektury czterech pierwszych rozdziałów całkiem za darmo 😊
Publikację znajdziecie na grupie Nasza poezja i proza (link w prawej kolumnie) lub na moim profilu na Facebooku.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz